Czy epidemia koronawirusa zwiastuje przyjście Boga?

Autor tekstu - Daniel Kaleta | Data publikacji - piątek, 13 marca 2020 | Obszar - na Północ

Czy epidemia koronawirusa zwiastuje przyjście Boga?

Bóg szedł z Temanu, Święty z góry Paran, Sela!
Jego majestat okrył niebiosa,
ziemia była pełna jego chwały.
Jego blask był jak światłość,
rogi wychodziły z jego rąk,
a tam była ukryta jego moc.
Przed nim szła zaraza,
płonące węgle szły przed jego nogami.
Stanął i zmierzył ziemię,
spojrzał i rozproszył narody;
góry wieczyste zostały skruszone,
skłoniły się pagórki dawne.
Jego drogi są wieczne.

Hab. 3:3‑6

Czarna polewka

Autor tekstu - Daniel Kaleta | Data publikacji - piątek, 07 lutego 2020 | Obszar - Góra Objawień

(125) czyli sprawiedliwe sądy Boże

Czarna polewka

Ponieważ wylewali krew świętych i proroków, dałeś im też pić krew, bo tego właśnie są godni Obj. 16:6.

W dawniejszych czasach, gdy rodzina młodej panny chciała dać kawalerowi do zrozumienia, że jego oświadczyny nie zostaną przyjęte, podawała mu na obiad czarną polewkę, czyli zupę zaprawianą krwią.

Marcin Luter - Przełom (1)

Autor tekstu - Beniamin Pogoda | Data publikacji - piątek, 18 kwietnia 2014 | Obszar - na Zachód

(23) "Oręż, którym walczymy"

Marcin Luter - Przełom (1)

Kontynuacja tekstu: "Oręż, którym walczymy"

Daleko lepiej jest nabyć mądrości, niż złota najczystszego, a nabyć roztropności – lepiej, niż srebra (Przypowieści Salomona 16:16)

"Tak to wziąłem do Rzymu cebulę, a przywiozłem z powrotem czosnek" – tym niemieckim przysłowiem, oznaczającym daremny wysiłek, skwitował Luter swoją podróż rzymską. Istotnie, większej roli w jego życiu nie odegrała. Luter wyjechał do Rzymu wiernym synem Kościoła i takimże do Niemiec powrócił; to, co tam widział i słyszał, nie wpłynęło nań w sposób znaczący. Ani nie nadszarpnęło jego posłuszeństwa kościelnej zwierzchności, ani też – temu akurat trudno się dziwić – tego posłuszeństwa nie ugruntowało. Nie sposób też dopatrzyć się u Lutra jakichś zaczątków krytyki panującego tak miłościwie kościelnego porządku. Pobożny mnich pozostał lojalnym sługą zakonu augustianów, saskiego prowincjała, biskupa, w końcu papieża. Rzecz o wiele ważniejsza – przy tym niewidoczna dla postronnych – wydarzyła się po jego powrocie do Niemiec, do Wittenbergi.