Jest 8 stycznia 2015. Mieszkam we Francji, a Francja obudziła się dziś wstrząśnięta atakiem na redakcję gazety „Charlie Hebdo”. Właśnie za pracę w tej redakcji zamordowano 12 osób. Wszyscy komentatorzy jednogłośnie potępiają to, co zrobili zabójcy w imię religii i Allacha. Ja też. Nie ma słów, by określić okrucieństwo i barbarzyństwo tego czynu.