Książka Antoine’a de Saint-Exupéry’ego „Mały Książę” była wieczorną lekturą mojego wnuka podczas krótkiego pobytu w domu dziadków. Mama czytała mu początek, ale przed wyjazdem chciał koniecznie poznać całą książeczkę, prosił więc, by mu przeczytać do końca. Zawsze chętnie mu czytam, zwłaszcza że już niedługo będzie to robił samodzielnie. Ale nie spodziewałam się, że ta pozornie dobrze mi znana książeczka z przyjemnymi ilustracjami wywoła u mnie takie wzruszenie, że z trudem będę mogła wydobyć z siebie głos.